Stan David Ligoń

sowa magazyn europejski

Miodowicz FO224 Stefan Kosiewski 20130823 Chazarski wiatr dla biskupa i rabina ZR ZECh

Written by sowa (») today in category judaica

Tomasz Tracz (znajomość z użytkownikiem Grazyna Auguscik) także skomentował status użytkownika Anna T. Pietraszek.

Tomasz napisał(a): „Panie Kosiewski, skorzystaj pan z okazji i zawrzyj rylo!”

8 minut(y) temu przez:

odrodzenia_Polski
Zmarł Konstanty Miodowicz, a trzeba powiedzieć, że miód i słodki to szczególnie chętnie przyjmowane przez żydów rdzenie słowotwórcze przy tworzeniu nazwisk; stąd bardzo częste było u mnie, na Węgrodzie w użyciu nazwisko Miodek, żeby nie wspominać tu pomawianego o współpracę polonisty dorabiającego w telewizji, natomiast w Kamionce mieszkał Suss i miał buba a także dwie, albo trzy dziewczynki; zapoznałem się z chłopakiem, zanim jeszcze zostałem zapisany do Szkoły Podstawowej Nr. 1, z której akurat wyprowadzano naukę religii do budynku kościoła przedsoborowego jeszcze w Rynku, w którym każdy ksiądz był uczony, znał obce języki i zawsze była pewność, że jest w najwyższym stopniu trzeźwy, nie nadużywa wina, bo przecież na każdej mszy musiał wspinać się na wysoko nad ławkami zawieszoną ambonę, bogato rzeźbioną motywami roślinnymi z aniołkami, wchodził powoli, dostojnie, godnie po drewnianych schodach, które skrzypiały nie wszystkie, ale zawsze wtedy, kiedy któryś miał zaskrzypieć, wznosił się duchowny wiodąc dłonią, bo przecież nie trzymył się wypolerowanej poręczy, a będąc już na samym szczycie, niczym alpinista stukał głośno, dając znak zebranym, uderzeniem zamykanych drzwiczek ambony, zakrywających mu brzuch i ten stuk podrywał zamyślonych i zaspanych do uwagi, niczym kołatka szamesa trzydzieści lat wcześniej, poprzednie pokolenie przed nami mieszkańców tej samej ulicy Wąskiej, Poprzecznej, Cmentarnej chodzących w czarnych, aksamitnych kapeluszach, zima, lato, jak jeszcze tylko nieliczni potrafili  przechadzać się po Czeladzi w czasach, o których mowa w naszej opowieści, jak przechadzali się Szkoc z Mrozem, dwaj nauczyciele, z których jeden uczył matematyki, zaś drugi walił kablem ukrytym w rękawie tych uczniów po łapach, którzy odważyli się zakłócić najmniejszym szeptem ciszę mającą panować w klasie tak samo,  jak w kościele. W takich to słodkich i dobrych czasach dane mi było chodzić do szkoły pod górkę, bo Czeladź jest miasteczko rozłożone na siedmiu wzgórzach podobnie jak Wilno i Rzym, które Pan Bóg pozwolił mi ujrzeć i pokochałem te miasta, jak Polak potrafi tylko pokochać Kraków, miłością organiczną, naturalną.
II Rzeczpospolita w latach 1919-1927
Wspominamy dzisiaj jednak nie miasta, lecz ludzi, albowiem umarł Miodowicz, natomiast nie każde dziecko w Polsce umiałoby, przypuszczam, powiedzieć wyrwane przez Szkoca do tablicy, za co Polak i Katolik ma kochać jednego, czy drugiego Miodowicza, bo Konstanty miał ojca, znanego związkowca, żydokomunistę, który był rządowa konkurencja w stosunku do Wałęsy, którego Wajda nosi dzisiaj na rękach i dlatego pewnie zrobił z niego zarozumialca, niedobry człowiek, reżyser na starość, nie artysta, lecz człowiek każdego systemu; za komuny umiał nakręcić nie jeden paszkwil antypolski Lotna, powtórzenie scen goebelsowskiej propagandy wykpiwającej rzekome szarże polskich ułanów z szablami na czołgi. Tylko za ten całokształt wiemy, czemu Wajda nie powinien kręcić filmów w niepodległej Polsce.
Stefan Kosiewski: Gretchen Hönig (Collage)
Ale po twarzy bić nie wolno, ani nie wolno krzyczeć zaraz: W ryja! Bo człowiek nie bydło, także kiedy tylko Polak i Katolik. Natomiast Michnik, Adam marcowy syjonista z czasów, które wspominam taki pozostał mi w pamięci, z  okrzykiem na ustach: W ryj! Czy też: W ryja!? Kto będzie miał potrzebę się dowiedzieć, wiedzieć, jak Michnik wykrzyknął naprawdę w prywatnej rozmowie do chłopca z Rzeszowa, na koronie hali sportowej Olivii w Gdańsku, w czasie drugiej tury pierwszego Zjazdu pierwszej jeszcze, prawdziwej Solidarności, ten tylko winien wrzucić w google słowa: Solidarnosc, prasa, Rzeszów, gdyż ten młody człowiek, na którego patrzyłem uważnie stojąc obok Michnika, trzymał w dłoni mikrofon i usiłował nagrać coś mądrego, usłyszeć od czołowego opozycjonisty komunistyczno-antykomunistycznego, rewizjonisty, trockisty a dziś już pokaźnego kapitalisty, jak ojciec Engelsa bez mała.
Rozpłomienionym, radosnym wzrokiem adorował dziennikarz rozmówcę zapoznając go przy okazji z robioną przez siebie w Rzeszowie na powielaczu gazetką satyryczną. Podawał mu do rąk w pełni oddania, niczym matka podaje kalekie dziecko na Placu św. Piotra Franciszkowi do pocałowania dla potrzeb telewizji nie wiedząc, że papież to jest tylko człowiek i cudu z kaleką nie uczyni, bo Zastępca Jezusa na Ziemi nie zrobił cudu w Argentynie za panowania wojskowego reżimu, to co on może jeszcze w Domu św. Marty we wieku lat 77,  z kamerdynerem o przeszłości homoseksualnej? Najwyżej może pedała rozgrzeszać w każdy pierwszy piątek miesiąca, a może w czwartki się będzie pedałów rozgrzeszać po reformach Franciszka, sama nie wiem, moja droga, nowinko posoborowa.
chramcowki
Młodzi chłopcy, śliczni dziennikarze z Rzeszowa (było ich dwóch) prosili o słowa błogosławieństwa dla swojej gazetki, chociaż o jedno słowo. Adam spojrzał szybkim wzrokiem na kserowane wtedy w całej Polsce niedźwiadki, którymi ubowcy zaszczycali Breżniewa i Michnik zapytał patrząc na stronę tytułową gazetki formatu A-4 (210 x 297 mmm – tę znajomość wyniosłem z kolei ze szkoły średniej, lubiłem rysunek techniczny ale i chodziłem także na kółko plastyczne, robiliśmy teatrzyk, grałem w jednoaktówce Miasto o świcie, Arbuzowa). Gazetka miała w tytule jedno zaledwie słowo tłustym drukiem na pół strony tytułowej.  Adam Michnik patrząc na gazetkę zapytał dla pewności: Jaki jest ty…, ty…, tytuł pisma? I usłyszał: WRYJ, więc odpowiedział satyrykom tytułowym wezwaniem, które miało być życzeniem wszelkiej pomyślności w pracy redakcyjnej: No, to WRYJ! Czy też: W RYJA! To właśnie jest ten szczegół w anegdotce ew. do ustalenia.
Natomiast należy wyjaśnić, dlaczego akurat w tym miejscu taka pogodna anegdotka, skoro mówimy o kimś, kto akurat w tych dniach umarł w szpitalu po długiej chorobie i w pełni świadomy, że zabrakło dla niego w państwie, które współtworzył, kilku litrów krwi potrzebnej do uratowania życia budowniczego tegoż państwa, pierwszego spośród pierwszych, szefa kontrwywiadu po Magdalence, od 1990 r.  założyciela Urzędu Ochrony Państwa, następcy po gen. Kiszczaku, (bo Kiszczak był szefem wojskowego kontrwywiadu w tym czasie, kiedy KOR-owiec Borusewicz, kolega Michnika zakładał tzw. Wolne Związki Zawodowe Wybrzeża), więc ogłaszano ostatnio w państwowych mediach apele o honorowe oddawanie krwi dla ratowania życia Konstantego Miodowicza, posła kilku kadencji, ostatnio szefa komisji ds. Służb Specjalnych. A Jaruzelski jak tylko w gacie ze strachu parę kropli popuści, bo IPN w Katowicach straszy Kata Narodu Polskiego, że chce go przesłuchać w sprawie masakry jednej i drugiej na Wybrzeżu i w kopalniach na Sląsku, to kładzie się Mubarak na wózek inwalidzki,  nawet nie elektryczny, symbol starej władzy, popychadło ręczne.
kosiewski_buzek
Konstanty Miodowicz był posłem nowego systemu władzy. Choć dialektycznie ujmując, skoro Jaruzelski jest teza i zarazem antyteza, pierwszy Prezydent Rzeczpospolitej Polskiej, podczas kiedy Buzek – synteza wszystkiego i dlatego nie poddał się lustracji tak samo jak Geremek, bo może by jeszcze ktoś zapytał, jakim to cudem SB dała Buzkowi paszport w obie strony w stanie wojennym a rząd Republiki Niemiec nie odmówił przeszczepu szpiku kostnego za darmo dla córki Buzka, bo przecież nie ogłaszali w Niemczech apeli o krew dla córki Polaka, gdyż byłem na miejscu w tym czasie i musiałbym o tym wiedzieć, a nie musiał wiedzieć o innych rzeczach.
Nie, Buzek nie miał z pewnością opłaconej w Niemczech Krankenkassy tak jak polski emigrant polityczny opłaca różne składki. Czy Niemcy mogli coś mieć z Buzka, w stanie wojennym,  jeśli nie mogli przewidzieć, że nie będzie poddany lustracji?  Tego rodzaju pytaniami łamał sobie zapewne  głowę Konstanty Miodowicz, dopóki żył i cierpiał na śmiertelną chorobę i wiedząc w dodatku, że w państwie, które zbudował z Rokitą zakładając w czasach Gorbaczowa ruch Wolność i Pokój, że zabrakło w tym państwie krwi dla tak zasłużonego budowniczego RP.
Czy mogło zabraknąć krwi dla Lenina, lub Stalina w Związku Sowieckim?  Czy nie mógł w pierwszej klasie samolotu zmieścić się kapelusz Mołotowa? To nie mieści się w pale żydowi z Krakowa, który wziął za żonę przedstawicielkę Czelabińskiej inteligencji, a nie zna idioma.
– Żal Kostka, napisała na fejsbuku dzisiaj Agnieszka Romaszewska.
A we mnie jak gdyby Dobry Duch wstąpił i otworzyło się coś, jak bania z poezją, choć szumu nie słyszałem, więc odrzekłem: @Agnieszka Romaszewska – żal Polaków pomordowanych przez żydokomunę, a to zwyczajnie katolik poszedł do Pana Boga i żadna sepsa, ani dintojra z ręki jp2 tam go nie dotknie, bo Lepper nie pozwoli. Wieczne odpoczywanie racz im dać Panie, a Swiatłość Wiekuista niechaj im świeci…
Na to zaś Tomasz Tracz wcisnął się między bułkę a kowadło:  Tomasz napisał(a): „Panie Kosiewski, skorzystaj pan z okazji i zawrzyj rylo!”
Poeta Polski, Polak i Katolik nie zna żyda i nie znajduje rzecz jasna przyjemności w sytuacji upokarzania, a zatem powiada:
Stefan Kosiewski @Tomasz Tracz – żyd chce w to, o czym gada? Czy Polak nie ma prawa powiedzieć, że nie żal mu żydowskiego skomunysyna? Gnojem nazywa Michnik , skomunysyn żydowski swoich żydowskich pracowników – o czym można przeczytać na osi p. Romaszewskiej, której współczuję nazwiska ze względu na kolesia Michnika z żydowskiego KOR-u, szubrawców, którzy pamięć o pomordowanych w Katyniu Polakach zacierają 96 żydami, których Lech Kaczyński załatwił jedną decyzją Jarosława. Miło w ryju, czy jeszcze za mało żydowskiemu skomunysynowi? kilka sekund temu
Tomasz napisał(a): „Panie Kosiewski, skorzystaj pan z okazji i zawrzyj rylo!”
Tomasz Tracz
Udostępnij · Album:Zdjęcia profilowe  Grono odbiorców:Publiczne
Pani

Anna T. Pietraszek jacy my okaleczeni duchowo i umyslowo jesteśmy, MY Polacy…! Dobry Bóg. Tylko modlitwa, w Świętych Obcowaniu.

Anna T. Pietraszek: Bądźmy wierni prawdzie. Ks. Jerzemu Popiełuszce. Przewodnik Katolicki 22, 2 czerwca 2013, 28.

             A Poeta Polski na to:
  • Stefan Kosiewski Anna T. Pietraszek – Czyż Polak i Katolik nie wezwał powyżej do modlitwy? Wieczne odpoczywanie racz im dać Panie, a Swiatłość Wiekuista niechaj im świeci… – było powiedziane.
Okaleczeni duchowo i umysłowo nie są Polacy, lecz przechrzty, neokatechumenat, żydzi ukrywający swoją tożsamość, którzy nie wiedzą, że Polak i Katolik odpowiada słowami modlitwy: Niech odpoczywają w pokoju.
Natomiast na pogrzebie Geremka było 3 biskupów rzymskokatolickich i rabin żydowski odczytywał kadisz – ponieważ uznano, że ma być DETABUIZACJA, dlatego zapowiada się takoż niniejszym żydom i Polakom, Katolikom, że zamiarem naszym jest kontynuowanie dzieła Detabuizacji, zatem do usłyszenia wieczorem. Z Panem Bogiem, a dla żydów: Shalom http://shoudio.com/user/sowa

shoudio.com

Tune into sowa’s audiorecordings on Shoudio
Wieczorem zasiadamy do wypełnienia powinności zapowiedzianej, wspominamy przy tym zmarłą postać. Nie nam sądzić, nie nam oceniać. Nie mamy zadania rozliczania kogokolwiek z czegokolwiek.
Franciszek nie chce być sędzią nad pedałami, jak nakazuje Katolikowi Pismo, przypomnijmy zatem krótko, że Konstanty Miodowicz był niewątpliwie jedną z najciemniejszych postaci pod latarnią tzw. opozycji demokratycznej, gdyż będąc synem żydokomunisty wysoko ustawionego, na jednym z najbardziej widocznych stanowisk państwowych w PRL-u, niczym Kasprowy dla cepra z kijkami do chodzenia po Krupówkach,  jak Tomasz Tracz przedstawia się na fotkach zamieszczonych na fejsbuku, musiał chyba Konstanty Miodowicz zdawać sobie sprawę z tego, że jako syn prezesa konkurencyjnych do Solidarności związków zawodowych był niewątpliwie tak samo jak i córka Jaruzelskiego pod nieustanną obserwacją kontrwywiadu SB i KGB, a może nawet podobnie jak i Borusewicz, młodzieżowy syjonista marcowy, kolega licealisty Michnika w marcu 1968 r. ,  znajdował się całe życie w centrum zainteresowania Stasi, być może nie wzgardził nim bratni Mosad żydowski, który musiał i musi mieć przecież nie tylko w Egipcie i w Syrii swoich ludzi w różnych środowiskach,  grupach zawodowych, warstwach społecznych, gdyż jak to mówi żydowska mądrość: nigdy nic nie wiadomo, chociaż wszystko już było (Ben Akiba), czy ktoś nie planuje np. jakiegoś zamachu terrorystycznego na pielgrzymkową grupę młodzieży z Izraela, którą jak tylko zobaczyłem pewnego razu na Placu Grzybowskim pod karabinami, a nie miało to miejsca na planie filmowym Kanału Wajdy,  gdyż kamer nie widziałem i ludzi z blendami, to tak mi ciężko zrobiło się na sercu, że zaraz udałem się niezwłocznie z tym na ul. Twardą, gdzie kiedyś spotkałem przypadkiem chyba Ambasadora Izraela, więc skłoniłem ochoczo głowę z należnym szacunkiem. A potem nawet zainspirował mnie ten fakt do lirycznego zwierzenia, zapisałem wiersz okolicznościowy.

Image 8 of 36  < Previous  Next >
Zaś wchodząc na Twardej po drewnianych wschodach poczułem się prawie jak u siebie, w dzieciństwie, nie jak ksiądz Ostrowski w kościele, lecz mieszkaniec Węgrody. Podobnie jak w Krakowie na Siennej, w Teatrzyku dla Studentów nad żydokatolikami, piętro wyżej, a kiedy jeszcze usłyszałem uprzejme zaproszenie, abym zechciał usiąść na wskazanym krześle, to odpowiedziałem natychmiast: dziękuję, ale proszę, Pan pierwszy.  Rozmówca zaś, że nie może, bo pracuje stojąc, więc po wymianie przyjaznych uśmiechów, nie kurtuazji,  usiadłem i zanim jeszcze przeszedłem od słowa do słowa, to zrzuciłem najpierw ten kamień, co go przyniosłem z ulicy a leżał mi na sercu, przygniatał masywnie piersi i nie pozwalał nabrać w połowie chyba nawet powietrza do płuc, by móc się wysłowić; tak nie mogłem zrozumieć, po co ten Mosad z automatami niczym ZOMO, z którym Jarosław Kaczyński zdążył przejść po latach do historii wysłowień niskopolitycznych.
Ten to z braci Kaczyńskich robił za redaktora naczelnego w Tygodniku Solidarność i drukował mi oficjalnie nie wiersze i nie ten agent SB, o którym się wydało, ani nie ten człowiek, co popełnił plagait pracy maturalnej, lecz korespondencje nadsyłane przeze mnie z Niemiec, drobiazgi czytane wcześniej przez telefon do Radia Wolna Europa w Monachium. To przecież wydawało mi się, że dogadam się z miejsca i łatwo z tą młodzieżą żydowską mówiącą w nieznanym mi, obcym języku, z którą nie szło tylko przez wspomniane urządzenia  militarne w dłoniach młodych, rosłych oficerów służb specjalnych Izraela, nawiązać kontaktu innego jak tylko wzrokowy, bowiem miałem w pamięci, iż mój śp. Ojciec, który pewnie był z tego samego rocznika, co stary Miodowicz i szkół tak samo nie skończył, bo kiedy tylko wrócił do Polski z robót przymusowych w Prusach, to zaraz go ubowcy zamknęli i trzymali po wyroku do amnestii, a w Prusach spędził na robotach całą okupację, gdyż Arbeitsamt objął go opieką jako sierotę i musiał się dogadać z każdym po kolei Bauerem, u którego robił za parobka nie znając języka niemieckiego, jak każdy Polak za okupacji.  W dodatku mając głowę obciążoną wspomnieniami ze wczesnego dzieciństwa, w którym ojciec jego matki ujmował go za rączkę i wyprowadzał rankiem w pole na spacer wyjaśniając, że trzeba być pierwszemu w polu, żeby móc przywitać ludzi przychodzących do pracy: Szczęść Boże! . A było tych ludzi sześciu, bo takie to były czasy, w których maszyn i kombajnów zbożowych nie było, natomiast ludzi było bardzo dużo po wsiach bez pracy i na statkach do Ameryki, które odchodziły z Hamburga.

gospodarz wrócił!

Tak zapędzamy się w rozmowności, jak tylko stary człowiek potrafi mówić do dziewczęcia elokwentnego, pełnego wdzięku i radości uczciwej, dziewiczej w oczach, zmuszonego w szesnastym roku życia do wybierania przedmiotów nauczania, obierania kierunku przyszłych studiów wyższych, po których przyszłość jest ciemna i niepewna, bo koledzy Miodowicza rządzący Polską przewidują, że z Polski wyjedzie ponad 8 milionów młodzieży; więcej ludzi ma Polska stracić, niż za Hitlera.
kosiewski glogoczowski
Staremu człowiekowi tymczasem nie ryba jest w głowie i nie ma zaprawdę żadnych myśli zbójeckich, niczego od dziecka nie chce. Nie chce także nawet, aby go dłużej jeszcze dzisiaj słuchano, gdyż  radość przynosi nie gadanie godzinami do studni, lecz przyjemność obcowania z bliźnim w dialogu, konwersacji. Z Miodowiczem nie będzie już tej przyjemności i nie będzie postawione pytanie o taki drobiazg, jak np. zatrudnienie w Zakładzie Alpinizmu AWF i Elbrus wpisany do legendy jako osiągnięcie alpinistyczne. I nie chcę też wiedzieć, czy to zrobił nadczłowiek, który nadskoczył na mnie rasistowsko,  nakrzyczał nieładnie, jak Michnik nieładnie zachęcał na moich oczach młodzież do traktowania ludzi jak bydło, co po żydowsku określa się słowem: goim.
W Kronbergu znam ludzi, którzy mają  ok. 200 sztuk bydła na 200 ha ziemi, ale nie powiem, że w Polsce przyszło jednemu z drugim do łba chcieć uderzyć człowieka w ryj.
Niechaj żyd modli się o pokój z wysokości, i dobre życie,  dla nas i dla całego Izraela.
Marek Glogoczowski in hospital 2013
Poeta Polski modli się do Matki Bożej o wyjście z choroby przez Marka Głogoczowskiego w Zakopanem, który jest bezbożnik okropny i sam już nie musi się modlić, kiedy ktoś inny za niego załatwia ten miły Bogu obowiązek, a Marek przysyła mi do grupy straszne, bezbożne (ja tylko tak się domyślam) teksty w jakimś obcym języku, który nawet nie jest egzotyczny i nie brzmi jak iwrit. Marek wchodził kilka razy na Elbrus i podprowadził nawet niedawno Doradcę Prezydenta RP Komorowskiego do spraw Bezpieczeństwa Narodowego, Pana Prof. Kuźniara; przysłał mi fotki, trzymali się zdrowo w górach, bez kijków. A Küj to brzeg rzeki po turecku  i stąd Kijów Chazarów tatarskich, protoplastów  wschodnioeuropejskich żydów, bo ev to wieś dla Turków do których ja wczoraj: salam alejkum, kiedy wszedłem na gyros.
Z Panem Bogiem
Z Frankfurtu nad Menem mówił Stefan Kosiewski
Reklamy

Sierpień 25, 2013 - Posted by | art, Bez kategorii, Blogroll, kryzys, Najwyższa Izba Kontroli, Narodowcy, poetry, PRL, sowa, syjonizm, ubowcy, wojna | , , , , , , , , , ,

Brak komentarzy.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: