Stan David Ligoń

sowa magazyn europejski

Witold Stański: list otwarty do ewentualnego opublikowania (obszerne fragmenty)

Obrazek

ednesday, January 23, 2013 4:12 PM  (…)Od wychowania dziecka przez rodziców zależy bardzo wiele i jeśli na przykład rodzice byli komunistami PRL-owskimi, a dzieci nie odcieły się jako pełnoletnie od takich poglądów to nie powinny być obdarzane stanowiskami z demokratyczną formą prawa i życia.

Dzieci czy wnukowie nie powinny odpowiadać za czyny swoich rodziców, ani odwrotnie. Tylko w przypadku, jeśli ich poglądy i czyny są identyczne z poglądami i czynami ich ojców.

Jeśli jednak dzieci komunistycznych dygnitarzy, Urzędu Bezpieczeństwa lub Milicji Obywatelskiej, którzy torturowali polskich patriotów AK lub innych opozycjonistów albo skazywali niesłusznie na wieloletnie przebywanie w więzieniu a nawet śmierć, nie potrafią wstydzić się za czyny takich rodziców a nawet ich bronią, to jest skandalem, który nie powinien być tolerowany w demokratycznym państwie.

Popularnie się mówi, że przysłowia są mądrością narodu, a więc przytoczę tu dwa: „nie daleko spada jabłko od jabłoni” oraz „czym skorupka za młodu nasiąknie, tym na starość trąci”.

A więc jeśli dziecko wychowane w takim domu nie potrafiło widzieć zła w postępowaniu swoich rodziców,  to czy jest to prawidłowe?

Nie wszystkie dzieci hitlerowskich przestępców potępiały czy nawet potępiają do dzisiaj swoich rodziców, ale jest to na szczęście ich niewielka ilość. Dlatego możemy cenić dzisiaj ogromną ilość Niemców, którzy wstydzą się za czyny swoich rodziców, krewnych czy rodaków, którzy byli nazistami i hitlerowskimi przestępcami.

Dlatego też stawiam za wzór na przykład syna hitlerowskiego gubernatora rezydującego w Krakowie Hansa Franka, który napisał wiele publikacji i książek potępiających ojca jako wielkiego przestępcę, a będącym z wykształcenia nawet doktorem prawa.

Niestety w Polsce spotykamy się z ogromną ilością osób, które w myśl błędnej nawet interpretacji religii katolickiej nie potrafią obiektywnie ocenić swoich najbliższych. Do tego dochodzi ta słynna „gruba kreska” Lecha Wałęsy, Tadeusza Mazowieckiego i innych osób uczestniczących przy okrągłym stole w Magdalence, że nie było odpowiedniej lustracji i dekomunizacji i nikt z przestępców komunistycznych nie odpowiadał za swoje czyny.

Czy to nie jest straszne, że dzieci a nawet wnuki w dzisiejszej Polsce nie odcinają się od takich swoich krewnych a nawet ich tłumaczą? Nie chodzi mi w tym przypadku o odcinanie się od wszystkich osób, które należały z różnych powodów do partii PZPR, jednak do tych którzy mają krew na swoich rękach czy inne przestępstwa karalne w każdym demokratycznym państwie po to by dyktatorzy i przestępcy nie mnożyli się jeszcze, a mieli lęk przed konsekwencjami i wyrokami więzinnymi za swoje czyny.

Zajmując się od wielu lat pisaniem książek i publikacji historycznych zainteresowałem się również niektórymi nazwiskami związanymi z moją osobą czy członkami rodziny, którzy byli komunistami idealistami albo też członkami PZPR dla kariery osobistej.

Zaskoczony byłem również wertując akta pewnego znanego mi człowieka, który przed wojną przerwał naukę po siedmiu klasach i wałkonił się przez kilka lat do czasów II wojny światowej, a po przymusowej pracy i wywiezieniu przez Niemców hitlerowskich pod Wiedeń a następnie do Rygi wyuczył się u nich zawodu ślusarza samochodowego. Po wkroczeniu na Łotwę Sowietów wstąpił do Armii Czerwonej a następnie do Ludowego Wojska Polskiego. Zamiast jednak dokształcać się by uzyskać maturę czy nawet studiować jak wielu jemu podobnych to robiło, to stał się on tajnym informatorem wojska od 03.II.1947 roku. Występował pod pseudonimem „Szpilka” i według akt BU2386/T/14102 „prowadzi obecnie rozpracowania członków podziemnej organizacji WIN ppor. Jankowskiego i st. ogn. Bednarza. W pracy tej przejawia dużo inicjatywy i pracowitości”. 26.VI.1948 „donos o Wacławie Wojtasie ur. 1921 r. (st. ogn. zaw.), że rozsiewa fałszywe wiadomości po całym garnizonie 3D.P.” 23.VI.1952 złożył agenturalny meldunek, w którym podał o tworzeniu się w Polsce w Oficerskiej Szkole Lotniczej oddziału dywersyjnego w przypadku wybuchu III wojny światowej itd, itp. Po takich różnych oskarżeniach niejeda osoba musiała w PRL-u niesłusznie przebywać w więzieniu czy nawet była skazywana na karę śmierci, a ewentualnie pośmiertlnie rehabilitowana.

Ten opisany przeze mnie kapitan przestał pracować w wojsku w 1957 roku i założył swój własny warsztat galwanizacyjny jednak do końca życia współpracował jako agent wojskowy i awansował nawet do stopnia podpułkownika w stanie spoczynku i po śmierci został pochowany z honorami wojskowymi.

Komunistyczne przekonanie nie zmieniło się nigdy u tego człowieka i w takim duchu wychowywał swoje dzieci i zachęcił zapewne własną córkę do współpracy jako tajny współpracownik Urzędu Bezpieczeństwa o pseudonimie „Maria”, która podpisała wniosek tw UB 10 lutego 1982 roku, a więc zaledwie kilka tygodni po wprowadzeniu w Polsce stanu wojennego, kiedy ogromna większość Polaków popierała Solidarność i chęć zmiany. Córka jego była wówczas zaledwie 32-letnią stewardesą, a jej mąż lekarzem chirurgiem i posiadali jedno dziecko. Czy w takiej sytuacji należy trudnić się szpiegowaniem nie tylko w liniach lotniczych LOT ale i Polaków zamieszkujących w USA, RFN, Francji i innych państwach zachodnich?

Tajni informatorzy wojskowi byli  według śp. profesora Uniwersytetu Warszawskiego Pawła Wieczorkiewicza „ubowcami do kwadratu”.

Kiedy skonfrontowałem jedną z córek tego już nieżyjącego tajnego informatora wojskowego z życiorysem jej ojca zamiast słowa ubolewania i wstydu za takie czyny, usłyszałem, że robił to dla poprawienia bytu całej swojej rodziny, ba nawet wiele osób dalszej jego rodziny nie widzi do dzisiaj nic złego w takim postępowaniu. Tłumaczą te osoby z wyższym wykształceniem a nawet doktoratem ekonomicznym, że takie były czasy i prawie wszyscy tak musieli robić.

Jest to tragiczne takie myślenie i osoby te powinny wiedzieć, że tylko mały procent polskiego społeczeństwa dał się tak zdeprawować. Ani ja ani moja najbliższa rodzina czy moi przyjaciele nie współpracowali z UB lub WSI, a wielu z nich w ogóle nie wstąpiło do żadnej partii i nie byli komunistami.

Twierdzenie, że nie powinni dziennikarze czy historycy wyszukiwać danych odnośnie rodziców czy dziadków osób zajmujących obecnie wyższe stanowiska w Polsce jest niesłuszne, jeśli dzieci takich osób czy wnukowie nie odcinają się od zapatrywań moskiewsko-warszawskiego komunizmu panującego niestety przez tyle lat w Polsce.

Ta słynna „gruba kreska” z Magdalenki do dzisiaj stwarza wielką szkodę narodowi polskiemu, a i w oczach demokratycznych państw zachodnich również nie stanowi pozytywnej oceny.

Aby nie dopuścić do dalszych tragedii ludzkich poprzez takich dyktatorów jak Hitler, Stalin i ich popleczników należy stworzyć normy prawne, które ścigałyby przestępców i skazywały dyktatorów na długoletnie więzienie. Tylko takim sposobem możemy obronić ludzkość przed podobnymi tragediami jakie przeżywaliśmy w XX wieku nie tylko w Europie ale i innych częściach świata nawet dzisiaj.

Dlaczego nie wzięła Polska przykładu z Niemiec, gdzie mimo dużych usterek i nieprawidłowości nastąpiła denazyfikacja po II wojnie światowej zaś po zjednoczeniu NRD z RFN tzw. Urząd Gaucka nie dopuszczał i nie dopuszcza do dzisiaj byłych komunistycznych dygnitarzy czy tajnych współpracowników STASI do zajmowania różnych stanowisk w aparacie rządzenia. Ostatni I sekretarz CK SED Egon Krenz nie był takim przestępcą jak wielu polskich dygnitarzy rządowych PRL-u, a został jednak skazany prawomocnym wyrokiem i odsiedział prawie cztery lata w więzieniu za czyny diametralnie łagodniejsze aniżeli Jaruzelskiego, Kiszczaka i innych.

Jeśli Igor Tuleya nie odcinał się od działalności w przeszłości swoich rodziców to nie powinien rozpatrywać jako sędzia wielu spraw i w demokratycznym państwie i  adwokat ma prawo żądać odwołania sędziego, jeśli związany jest on w pewien sposób z tą sprawą osobiście lub uczuciowo.

Polacy zasługują od dawna na odpowiednie rządy i prezydentem nie powinien nigdy zostać Lech Wałęsa, który jeszcze do dzisiaj przez wielu Polaków uważany jest za bohatera.

Chciałbym, aby w Polsce potrafiły być partie podobne do niemieckich CDU, SPD i Zielonych ale z osobistościami na to zasługującymi, a nie tacy jak Donald Tusk, Radosław Sikorski, Aleksander Kwaśniewski, Leszek Miller, Waldemar Pawlak, Janusz Palikot czy Jarosław Kaczyński, który po śmierci brata powinien całkowicie wycofać się z polityki(…).

Advertisements

Styczeń 23, 2013 - Posted by | Bez kategorii, Blogroll, kryzys, PRL, sowa, syjonizm, ubowcy, wojna | , , , , , , , , , , ,

Brak komentarzy.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: